Poznaj nas

MENU:   FILOZOFIA JAN BARBA   |   OPAKOWANIA   |   O NAS

Jesteśmy małą, niezależną manufakturą kosmetyków naprawdę naturalnych, tworzoną przez parę: Martę i Bartosza. Choć firma działa od niedawna jest efektem wieloletniej pasji. Tworzona od podstaw i studiów, osiągnęła poziom, kiedy uznaliśmy że jesteśmy gotowi zaprezentować Państwu efekty naszej pracy. Wszystkie nasze produkty obecne w ofercie były opracowywane przez 2,5 roku usilnych badań, wertowania dawnych źródeł, mówienia stanowczego „NIE” chemicznym zamiennikom, uproszczeniom. Ponieważ nie widzimy nic złego we wstrząśnięciu kremem przed użyciem, jeśli pozwoli to uniknąć syntetycznych emulsyfikatorów, przecież wykonując tak prosty ruch ręką, właśnie odkrywacie Państwo najstarszy sposób emulsyfikacji.

IMG_20160501_165044A

DLACZEGO ROBIMY TO CO ROBIMY?

„W poszukiwaniu zdrowia i piękna, to co nakładasz na swoją skórę jest równie ważne jak to co spożywasz.”
- Paul Obis, Redaktor i Wydawca, Vegeterian Times

Natura (Latin): nature, universe, world, organs of the body, blood relationship, substance, essence, element, quality.

 W POSZUKIWANIU ORGANICZNEGO ŚWIATA

Natura od zawsze ogrywała ważną rolę w historii świata a w szczególności w kształtowaniu medycyny i rozwoju produktów do pielęgnacji ciała i perfum. Już Arystoteles zalecił młodemu Aleksandrowi Wielkiemu aby ten podbił te terytoria, na których w nadmiarze rośnie Aloes (Aloe Vera L.), ponieważ jego miąższ ma bardzo silnie działanie lecznicze. W XVII w. sławę zyskał Sir Robert Talbot, nadworny lekarz króla Karola II Stuarta, który specjalizował się w medycynie naturalnej i w przeciwieństwie do ówczesnych lekarzy nie upuszczał krwi pacjentom, tylko żywił ich ziołowymi miksturami, których skład trzymał w tajemnicy.
 
Jeszcze na początku XIX w. 80% wszystkich lekarstw i kosmetyków było wytwarzanych z korzeni, kory i liści. Dziś jest to ułamek procenta w najbardziej ziołowo brzmiących kosmetykach. Jesteśmy otoczeni przez chemię syntetyczną i sztuczne obiekty i substancje. Kiedy spożywamy pokarm o wiele częściej jemy chemiczne substancje niż prawdziwe jedzenie. Tylko bardzo mała ilość jedzenia, witamin lub kosmetyków jest choć częściowo naturalna a jeszcze rzadziej kompletnie naturalna.
 

W HARMONII Z NATURĄ

Słowo „kosmetyk” pochodzi od greckiego słowa „kosmos” wprowadzonego i zdefiniowanego przez Pitagorasa w 550r. p.n.e jako porządek wszechświata, który może zostać wyrażony w każdym aspekcie ludzkiej egzystencji. Jeśli rozważymy to słowo w jego najstarszym i najdokładniejszym znaczeniu oznacza ono upiększenie mężczyzny lub kobiety w mowie (zdolności retoryczne) i muzyce (perfekcja harmonii).
 
Rzadko myślimy o kosmetykach w tak skrajnych wartościach, ale bliska zależność wyglądu zewnętrznego z naszą wizualną harmonią, była oczywista dla starożytnych Greków i wcześniej dla starożytnych Egipcjan. Bycie fizyczne pięknym oznaczało bycie w harmonii ze wszechświatem, gdyż nasze fizyczne piękno reprezentuje w miniaturze „kosmos”. Jeśli dążymy do doskonałości, jesteśmy w harmonii ze wszechświatem. Wysoce syntetyczny wygląd promowany przez dzisiejsze kosmetyki wprowadza w nasze życie „chaos” a nie „kosmos” naszego bytu. My wierzymy w harmonię z naturą, ponieważ jest wielkim uproszczeniem spoglądanie na naturę jako byt oddzielny od człowieka; wszyscy jesteśmy częścią natury.

 

 

SPOŁECZNA ODPOWIEDZIALNOŚĆ

NIE TESTOWANE NA ZWIERZĘTACH

„Świat nie jest serią sfragmentowanych tematów do studiowania ale jest częścią całego wszechświata którego człowiek jest częścią jak i całością. Fragmentacja i naukowe eksperymenty powodują że tracimy możliwość zaobserwowania słuszności naszego myślenia.”
- Hermann Hesse
Uważamy testowanie na zwierzętach jako torturę i morderstwo. Jest to metoda nieefektywna i nie dające niezbitych dowodów na to że testowana substancja jest bezpieczna do używania przez ludzi lub inne zwierzęta. Testowanie na zwierzętach jest nie tylko niehumanitarne, niemoralne i nienaukowe ale również jest najniższą formą egoizmu.

BEZ CHEMIKALIÓW

Naszym priorytetem jest tworzenie 100% naturalnych kosmetyków bez syntetycznych dodatków.

BEZ GMO

Dokładamy wszelkich starań aby upewnić się że wszystkie nasze produkty są wytwarzane ze składników nie pochodzących z upraw GMO i nie posiadających żadnych domieszek GMO.

WYPRODUKOWANE W POLSCE

Wszystkie nasze produkty są wytwarzane w Polsce, dlatego kupując nasze produkty wspierasz rodzimy przemysł i Polską gospodarkę.

Naszym działaniom przyświecają trzy ideały: PROSTOTA, bo wierzymy że jesteśmy wciąż zarzucani niekończącymi się wyborami i dylematami. Stworzyliśmy kosmetyki proste, odpowiadające każdej skórze, które potrafią ją zbalansować, nadać blasku, pielęgnować. Punkt drugi to SZCZEROŚĆ, zawsze opisujemy nasze produkty zgodnie z prawdą, nigdy nie pomijając żadnego składnika w Polskim tłumaczeniu z INCI. I na koniec: DOSTĘPNOŚĆ pragniemy dostarczać luksusowe produkty w uzasadnionej cenie, aby zażegnać nagminny w konsumenckim świecie dylemat przy sklepowej półce – jakość a cena.

Wszystkie nasze produkty są zapakowanie w najwyższej jakości szklane pojemniczki, które sprowadzamy z Holandii.

Używamy tylko i wyłącznie ciemnofioletowego szkła. Jest ono gwarancją, że otrzymujecie Państwo produkt kompletny który na każdym etapie jest chroniony, od upraw bio, nierafinowanych i zimno tłoczonych olei, poprzez produkcję i autorskie metody ekstrakcji ziołowych esencji, aż do zapakowania i trafienia na Państwa półkę. Chcemy być pewni że żaden element, żaden składnik nam nie umknie, bez kompromisu, bez chodzenia na skróty. Dlatego przykładamy do opakowania tak wielką uwagę.  

Długo szukaliśmy odpowiednich opakowań dla naszych produktów, kontaktując się z producentami w Polsce, Włoszech i Holandii. Szukając minimalizmu, jakości, wspólnych idei w naszym i ich działaniu. Po miesiącach żmudnych poszukiwań trafiliśmy na producentów opakowań z ciemnofioletowego szkła. Firma pracowała nad kolorem szkła przez 7 lat, w małej, manufakturze na Słowenii, produkując każdą butelkę ręcznie. Ostatecznie wprowadzając gotowy produkt w 1991 r.

Ciemnofioletowe szkło dostarcza niezrównanej ochrony dla zawartości. Jego tajemnica polega na długości światła, które przenika przez szkło (720 – 770 Bio herz) trwale aktywując i energetyzując strukturę molekularną i właściwości zdrowotne przetrzymywanej substancji.

img_0078

 

fot. Magdalena Toczek
fot. Magdalena Toczek

TERAZ TROSZKĘ O NAS:

Poznali się w pod koniec upalnego lipca 2015 roku na kursie języka włoskiego przy ulicy Marszałkowskiej 72 w Warszawie, jednak tak naprawdę dopiero w połowie sierpnia zaczęli ze sobą rozmawiać. Na pierwszym wspólnym „powrocie z zajęć”, kiedy szli alejką Parku Saskiego padło z ust Marty pytanie:

„Czym właściwie się zajmujesz?”

„Kosmetykami naturalnymi...”

Odpowiedział Bartosz, na co Marta, zagorzała wegetarianka, od dawna skrupulatnie czytająca składy żywności i kosmetyków, radośnie niczym dziecko przyklasnęła w dłonie i dodała, co później wydało jej się całkiem idiotyczne:

„Tak naturalnymi, że można je zjeść?”

Wtedy jeszcze nie wiedzieli, że za chwilę zapragną spędzić ze sobą resztę życia i że Marta sama znajdzie odpowiedź.
Połączyło ich nie tylko zamiłowanie do produktów naturalnych, poszukiwanie najwyższej jakości, uznanie dla prostoty i minimalizmu, lecz także gust muzyczny i literacki, sposób postrzegania designu i architektury, perfekcjonizm, czy chociażby marzenia na temat Warszawy z lat 20-stych i barwnych jej postaci. Nie, nie rozpoczyna się tym samym historia wielkiego romansu, a wstęp mający znaczenie dla powstania firmy Jan Barba, której przyświecają wspólne marzenia dwojga idealistów. To co ich różni wzbogaca jednocześnie nawzajem w działaniu.

BARTOSZ


fot. Magdalena Toczek

Pasja Bartosza związana z tworzeniem unikalnych receptur kosmetycznych i szeroko pojętym zielarstwem rozpoczęła się w 2014 roku kiedy jeszcze jako student mieszkał w Anglii. Pogoda Bartosz nie oszczędzała i przysparzała problemów ze skórą na dłoniach, a że dostępne w drogeriach kremy nie pomagały, zmusiło go to do poszukiwania rozwiązania we własnym zakresie. Na samo wspomnienie pierwszych swoich prób z kremami na jego twarzy pojawia się uśmiech trochę z sentymentu, a trochę z politowania. Zanim będzie można biec, ba! ustać o własnych siłach, trzeba zacząć raczkować. I tak też było w przypadku Bartosza. Każdą wolną chwilę (i nie tylko, samemu wynajdując okazje) spędzał na poszukiwaniu odpowiednich materiałów do nauki, następnie na weryfikacji wiedzy, zgromadzonej przez znawców przed laty, z najnowszymi dostępnymi badaniami, z czasem przyszło odpowiednie rozeznanie i możliwość selekcji składników ze względu na miejsce pochodzenia, czas kwitnienia, czy porę zbiorów (szczegół w tej materii ma znaczenie). Nie wspominając o niezliczonych, równolegle podejmowanych, próbach i błędach. Trud opłacił się w postaci dopracowanego w każdym calu, dopieszczonego pod wszelkim względem, właściwie nie jednego, a kilku unikatowych kosmetyków. Bartosz kieruje się przekonaniem aby tworzyć proste kosmetyki o zaawansowanym działaniu, a ich prostota wynikała z ich uniwersalności.
Bartosz zajmuje się produkcją, jest tym „rozsądnym”, spokojnym, wszystko dokładnie rozważa i zbiera niezbędne informacje (jeżeli czegoś nie znalazł, znaczy, że nie powstało), nierzadko dochodząc do innowacyjnych rozwiązań i zaskakujących efektów.

MARTA

fot. Magdalena Toczek
fot. Magdalena Toczek

Marta jest studentką marketingu i psychologii biznesu. Pociąga ją barwny świat reklamy i zachowań konsumenckich. Od początku założyła, że nie chce zdobytej wiedzy wykorzystywać dla zwiększania konsumpcji, która absolutnie nie jest drogą do szczęścia, o czym próbują przekonać dzisiejsze media. Ma jej ona pomóc raczej w zrozumieniu reguł rynkowych rządzących dzisiejszym Światem dla świadomego minimalistycznego życia.
Marta, nie posiada doświadczenia w produkcji kosmetyków, chłonie natomiast wszystko co o ziołach i ich właściwościach mówi Bartosz z tym większym zamiłowaniem, że sama dorastała blisko natury nadbużańskich krajobrazów. Spieszy także z przyprodukcyjną pomocą, kiedy tylko może, nawet jeśli pod tytułem „przynieś, podaj, potrzymaj, pozamiataj”. Sprawia jej wiele radości śledzenie całego procesu. Opowieści Bartosza nierzadko przypominają Marcie dzieciństwo, zasłyszane baśnie i legendy o ludziach żyjących w lesie przygotowujących tajemne mikstury, niosących pomoc potrzebującym. Choć cała sprawa pachnie magią okazuje się jak najbardziej realna. Natura odwiecznie przychodzi z gotowymi rozwiązaniami potrzebna jest jednak wiedzy aby umiejętnie z nich korzystać.
Marta od dzieciństwa słyszy o sobie vel „w gorącej wodzie kąpana”. Szybko myśli i mówi, zwalnia gdy pisze. W manufakturze zajmuje się najczęściej kontaktem z klientami, nigdy nie sądziła, że będzie sprawiało jej to taką osobistą satysfakcję. To jej mail widnieje w social mediach i na dołączonych do Państwa zamówień wizytówkach.

 

Zapraszamy Państwa do naszego sklepu